sobota, 8 sierpnia 2020

Kraków - czy warto?

Kiedy pojawił się koronawirus wszelkie wyjazdy stanęły pod znakiem zapytania, ale sytuacja się nieco uspokoiła i postanowiliśmy ze znajomymi wybrać się do Krakowa. Samo miasto jest dość podobne do Poznania. Różnica polega na tym, że Kraków ma parę fajnych i wyjątkowych miejsc. W tym poście chciałabym zawrzeć kwestie związane nie tylko ze zwiedzaniem, ale także z zakwaterowaniem i tym podobne.
Zacznę od transportu, ze względu na małe doświadczenie za kierownicą, a tak naprawdę obawę przed bardzo długą trasą wybraliśmy mniej bezpieczny środek transportu pod względem obecnej sytuacji z wirusem. Był to pociąg, gdzie bilet w obie strony na trasie Poznań-Kraków kosztował około 50 zł na osobę. Jeśli chodzi o nocleg zdecydowaliśmy się na mieszkania na Dietla 32, rezerwacji dokonałam przez stronę booking. Tutaj koszt za trzy noce, bo byliśmy w Krakowie 27-30, kosztował około 160 zł. Jest to całkiem fajna cena, a miejsce świetne, bardzo blisko na Wawel.

sobota, 25 lipca 2020

Ozdobna koperta

Czasem potrzebujemy koperty, ale nie mamy żadnej pod ręką. Być może sklepy już zamknięte. Spokojnie można ją zrobić samemu, a co lepsze, ozdobić. Taki unikatowy przedmiot z pewnością przyciągnie wzrok. Jejku zaczynam posty jakby to była reklama. Tytuł już znacie, tekst reklamowy również, więc przejdźmy do rzeczy.
Jak zrobić?
Podstawą jest kartka. Dodatkowo mogą się przydać nożyczki i klej. Nie zaszkodzą jeszcze jakieś ozdobne tasiemki czy inne dodatki. Zaczynamy od złożenia kartki w kwadrat i odcinamy mniejszy kawałek.

sobota, 18 lipca 2020

W świecie małych figurek

Kiedyś były plastelinowe konie, a teraz modelina. Na początek przygody z modeliną nie chciałam wydawać za dużo pieniędzy na Fimo, choć opinie są bardzo zachęcające. Inną i tańszą opcją okazała się znana wszystkim Astra. Dostępna chyba w każdym sklepie, dlatego też uważam, że warto się nią zainteresować. Poszukałam trochę i kupiłam takie pudełko z dwunastoma kolorami. Zaczęłam się tym bawić i mogę już o tym powiedzieć co nieco.
Jaka jest modelina Astry?
Przede wszystkim jest inna niż była. Kiedyś ciężko ją było zmiękczyć, kruszyła się w dłoniach. Teraz jest lepiej, choć nie jakoś super. Modelinowe figurki formuje się całkiem dobrze, choć im dłużej wyrabia się modelinę, tym bardziej klei się do rąk. Może to spowodować trudności przy mniejszych elementach. Na opakowaniu jest informacja, że nie powinna brudzić rąk, co jest nie prawdą. Dlatego lepiej jest uważać przy używaniu kontrastowych kolorów. Modelina jest bezzapachowa. Samo wypiekanie nie jest trudne. Podobno z czasem kolory robią się bledsze, ale zbyt krótko ją mam żeby ocenić. Wypalone figurki są niestety dość kruche i lepiej nimi nie rzucać :D.
To tyle jeśli chodzi o moją opinię, sami oceńcie czy warto kupić coś takiego, oczywiście mówię tu o pierwszych próbach zaprzyjaźnienia się z modeliną. Taki figurki świetnie sprawdzą się jako zawieszki.

sobota, 11 lipca 2020

Sesja o zachodzie

Studia zabrały mi bardzo dużo czasu, przez to aparat poszedł w odstawkę, fakt, że zdarzały się pojedyncze zlecenia na imprezach, ale to nie to samo. Wyjść z kimś na sesję to więcej skupienia, myślenia nad kompozycję jeszcze dogłębniej i przede wszystkich wychodzi z tego dużo mniej zdjęć. Na początku wiadomo, że trochę tego będzie, ale przy pierwszym oglądaniu zdjęć na komputerze zawsze odpadnie. Sesja była bardzo spontaniczna, bo początkowo zamierzałyśmy z siostrą po prostu pojechać na rower i cyknąć parę zdjęć. I rzeczywiście parę ich zrobiłyśmy, a efekty możecie zobaczyć poniżej.

sobota, 4 lipca 2020

O tym jak studia pożarły mój czas

Brzmi to trochę brutalnie, ale taka też jest prawda. Całkiem niedawno skończyła się sesja i tak jak wcześniej zapowiedziałam był to czas zerowej aktywności na blogu. Do tego ta cała sytuacja z pandemią jeszcze bardziej przyparła niektórych do muru.
Kierunek, który wybrałam nie jest zbyt łatwy, szczególnie dla kogoś, kto wcześniej nic chodził do technikum. Mówię tu o szkole ponadgimnazjalnej, związanej z elektrotechniką oraz elektroniką, ponieważ tego typu przedmiotów jest najwięcej. Czasem ciężko nadrobić różnicę wiedzy na ten temat, gdyż prowadzący traktują nas jakby każdy z nas już miał z tym do czynienia. Ja na przykład nigdy w życiu nie widziałam rezystora suwakowego czy innych podobnych rzeczy. Dlatego też poświęcam więcej czasu niż inni.
Pierwszy semestr zaczęliśmy od matematyki i informatyki. Mimo, że z infą miałam sporo problemów jakoś się udało. Później doszła elektrotechnika i o ile teoria i liczenia zadań poszło mi bardzo dobrze, to z praktyką teraz mam problem. Dodatkowo w trzecim semestrze pojawiły się laboratoria, czyli doświadczenia. Z tego typu zajęć wykonuje się sprawozdania. Nie jest to banalne, ale też nie jest jakoś super trudne, tylko pochłania czas. Nie można się zabrać do pisania dzień przed oddaniem. Za pierwsze zabrałam się kilka dni wcześniej i okazało się to być dla mnie idealne. Bo pierwszego dnia spędziłam 5 godzin pisząc sam wstęp, a gdzie jeszcze obliczenia, wykresy, wnioski. Tyle czasu zajęło mi dokładne przemyślenie zawartości tego wstępu, żeby nie było jak przepisane z książki, i dodanie rysunków ze wzorami, które robiłam od zera w edytorze internetowym. Zdecydowanie za bardzo skupiłam się na pierdołach. Potem przyszedł następny dzień i kolejny wieczór. Tutaj potrzebowałam jeszcze więcej czasu, bo trzeba było ogarnąć działanie excela, a konkretnie rysowania wykresów. Wydaje się to proste, ale początkowo nie wiedziałam jak zmienić dane na osiach. Kolejne dni to rozpacz i problem, bo moc użytkowa wyszła większa od maksymalnej, później okazało się, że nie potrzebnie się martwiłam, bo przecież błąd odczytu mógł się wkraść. Kiedy już oddałam wszystko, prowadzący kazał mi jeszcze poprawić wykresy, na szczęście to były tylko sprawy kosmetyczne. Ostatecznie udało mi się uzyskać bardzo dobrą ocenę z tego przedmiotu.
Oprócz sprawozdań, na każde laboratorium trzeba być przygotowanym, bo prowadzący może nas wyrzucić z sali. Więc kolejna rzecz na którą trzeba poświęcić czas. Dodatkowo doszedł mi jeszcze jeden język i kolejna wiedza do przyswojenia. Miałam nadzieję, że z niemieckim nie będę mieć już styczności, a tu proszę, jeszcze na studiach. Najgorsze, że przed sesją będę musiała się jeszcze na egzaminy uczyć, a teraz już nie mogę nic zrobić, bo jak tylko wracam z zajęć to trzeba się przygotować na następne. A po wakacyjnej przerwie, ciężko zacząć się czegoś uczyć, bo wiedza nie chce wchodzić, więc to wszystko jeszcze więcej czasu mi zajmuje.
Przez te całe studia nie mam czasu na nic, szczególnie na swoje zainteresowania. Nawet na pieczenie nie mam chwili, a kiedy już mam coś wolnego, to chcę tylko położyć się na kanapie i oglądać serial.  Nawet nowo kupiony aparat nie jest zbyt często używany, a szkoda, bo kosztował trochę pieniędzy i wolałabym aby był w użytku.
Brakuje mi jeszcze jazdy konnej. Niby w Poznaniu jest kilka stajni, ale albo cena jest wysoka, albo za daleko, ale przede wszystkim nie ma kiedy. Przez to wszystko nawet przestałam pisać, co uważam za sporą stratę, bo we wakacji nie napisałam ani jednego zdania.
Tak więc teraz to u mnie jest.Ciekawe kto dotrwał do końca tej pisaniny :D
Asia